Nieruchomości, architektura i budowa

Meble do restauracji

2009-04-21 08:34:54
„Chez Mymele" tak właśnie miała nazywać się nasza restauracja. Szczerze powiedziawszy od momentu narodzin pomysłu do rozpoczęcia jego realizacji upłynęło tyle czasu, że zdążyłam wzbogacić swoje doświadczenie życiowe o kilka chwil zwątpienia, parę dość poważnych załamań i cztery (na pewno tyle, bo policzyłam) ataki histerii. Pierwszy z nich zaskoczył mnie w momencie, kiedy usiłowałyśmy wybrać jakieś meble do restauracji. Konkretnie chodziło nam wtedy o krzesła drewniane. Szukałyśmy czegoś nadzwyczajnego, czegoś co jednocześnie byłoby proste, ale też nie zbyt nowoczesne. Poszukiwania ciągnęły się tygodniami, nie wiem ile razy wklepałam na klawiaturze ten nieszczęsny zwrot: meble do restauracji, wydaje mi się jednak, że powtórzyło się to zbyt wiele razy. Podczas gdy ja wzięłam na swoje barki wyszukanie informacji, Jolka zasilana o kolejne adresy, numery telefonów i faksów oraz wskazówki topograficzne krążyła po mieście oraz okolicach swoim zakurzonym fordem. Na nic się to zdało. Krzesła drewniane pozapadały się pod ziemię, albo pochowały po magazynach gdzieś na przedmieściach na wieść o tym, że potrzebne są nam meble do restauracji. Prace remontowe w "Chez Mymele" wartko posuwały się do przodu, tylko my stałyśmy w miejscu. Pierwszy atak dorwał mnie tuż przed witryną sklepu prezentującą nowe stoły do restauracji. To niebywałe, ale w biały dzień, niemalże w centrum miasta zaczęłam szczękać zębami tak mocno, że wystraszyłam okoliczne wrony i zniechęciłam do siebie wszystkich przechodniów. W chwilę później dopadły mnie duszności, poczułam się tak, jakby niewidzialna ręka zrzuciła na mnie wszystkie krzesła drewniane świata. Obudziłam się wewnątrz sklepu sparaliżowana przez wspomnienie, iż ręka na odchodnym pogroziła palcem wskazującym grożąc, że przy następnej okazji dorzuci stoły do restauracji wykonane w technice metaloplastyki, chyba że zaprzestanę poszukiwań. Kolejne trzy ataki były w miarę łagodne i dość przewidywalne. Pojawiały się zawsze wtedy, gdy wykonywałam czynności związane z zakupem elementów wyposażenia takich jak lustra, półki, szuflady, słowem: wszelkiego rodzaju meble do restauracji, takie jak stoły do restauracji. Problem znikał w chwili, kiedy przerzucałam się na tak zwaną drobnicę: zastawę, sztućce, patelnie, karafki, talerze, imbryki filiżanki i inne niezbędne pierdoły.
tagi: meble

Pozostaw swój komentarz
imię (wymagane)